Astronomia kontra astrologia – czyli czego nie powie ci astrolog

Wszystko co posiada etykietę naukową jest uznawane za prawdziwe i godne zaufania. Dlatego odwoływanie się do astronomii i matematycznych obliczeń ma uwiarygadniać astrologię. Sympatycy horoskopów zazwyczaj nie zdają sobie sprawy z fundamentalnych braków i sprzeczności w teoriach próbujących wyjaśniać działanie astrologii. Zwykle nie znając podstaw astronomii oraz fizyki, akceptują najbardziej nieprawdopodobne hipotezy. Naukowe fakty wykazują jednak bezwzględnie brak związku astrologii z rzeczywistością.

Astronałta w kosmosie

Według astrologii charakter i przyszłe losy człowieka rzekomo można przewidzieć z układu gwiazd i planet w chwili urodzenia. W tym miejscu od razu pojawia się pierwszy problem, którym jest rozmiar i kształt kosmosu. Kiedy powstawała astrologia nie znano głębi nieba i uważano, że gwiazdy i planety znajdują się na płaskich „strefach”. W rzeczywistości gwiazdy (i inne ciała niebieskie) znajdują się w różnych odległościach – nie tylko względem siebie co częściowo widać „gołym okiem”, ale również - czego nie widać - względem Ziemi. Dodajmy, że chodzi tu o bardzo wielkie odległości. Przykładowo światło wyemitowane przez gwiazdę Polluks z gwiazdozbioru Bliźniąt dociera do Ziemi przez 34 lata, a z gwiazdy Mekbuda (w tym samym gwiazdozbiorze) dociera przez aż 1170 lata. Oznacza to, że obraz nieba, który widzimy jest nieaktualny i „gwiazdę oddaloną od Ziemi o 1000 lat świetlnych widzimy taką, jaką była 1000 lat temu. Co więcej, widzimy ją tam, gdzie była 1000 lat temu. Gdyby przestała istnieć, my na naszym niebie jeszcze przez tysiąc lat będziemy ją obserwować.”[1]

Tym samym okazuje się, że gwiazdozbiory (w tym gwiazdozbiory zodiakalne) są wynikiem jedynie złudzenia optycznego bo w rzeczywistości gwiazd nic nie łączy. Starożytnym obserwatorom wydawało się, że wszystkie gwiazdy znajdują się w tej samej odległości od ziemi na jednej płaskiej sferze. Za pomocą wyobraźni stworzono gwiazdozbiory łącząc gwiazdy, które wydawały się leżeć blisko siebie. Widziane na „płaskim” niebie różnice odległości gwiazd w gwiazdozbiorach są jednak tylko pozornie, ponieważ w rzeczywistości niebo posiada trzeci wymiar (nie jest płaskie) i położenie gwiazd względem siebie jest inne niż to wygląda na „pierwszy rzut oka”. Wspomniana już gwiazda Polluks znajduje się znacznie bliżej Ziemi niż przypisanej do tego samego gwiazdozbioru – gwiazdy Mekbuda. Również między gwiazdami w jednym gwiazdozbiorze odległości mogą być większe, niż odległości do niektórych gwiazd z sąsiednich gwiazdozbiorów. Między gwiazdami nie ma też żadnych fizycznych związków, które uzasadniałyby łączenie ich w takie czy inne konstelacja. Gwiazdozbiory jak również granice między nimi są czysto umowne.

Niewygodne planety

Odkrycie nie znanych w starożytności planet: Uran (1781r.), Neptun (1846r.), Pluton (1930r.) stawiało astrologie w bardzo kłopotliwej sytuacji, ponieważ za każdym razem podważało wszystkie wcześniej sporządzane horoskopy. Mimo to astrologia przetrwała. Zaadoptowała jednak i uznała wpływ „nowych” planet. W każdym przypadku zdumiewająco szybko „ustalono” szczegółową astrologiczną charakterystykę wpływu każdego z nowych ciał niebieskich.

Zadziwia szybkość i łatwość z jaką ustalono charakterystyki „nowych” planet, zważywszy, że np. Puton potrzebuje prawie 248 lat na okrążenie Słońca więc od chwili jego odkrycia upłynęły tylko 85 lat, czyli w tym czasie Pluton pokonał mniej więcej tylko 1/3 pełnego cyklu obiegu Słońca. Tym samy był widoczny na tle tylko czterech konstelacji zodiaku! Dlatego też uczciwe badania naukowe analizujące i weryfikujące statystycznie ewentualną zależność losów ludzi od usytuowania „nowych” planet w tym przypadku do dziś nie są możliwe [2] z powodu braku możliwości zebrania materiału badawczego. Zarzut ten dotyczy oczywiście w takim samym stopniu również planety Uran (84 lata cyklu) i Neptun (164 lata cyklu) ponieważ astrologiczne charakterystyki ich rzekomego wpływu powstały na krótko po ich odkryciu, do czego jak widać astrologowie nie potrzebowali weryfikować ewentualnych ich korelacji z ludzkimi losami na przestrzeni długich lat.       

Na planetach nie kończy się lista odkryć astronomicznych, która nieustannie się wydłuża o nowe gwiazdy, asteroidy, satelity planet i inne ciała niebieskie. Astrologowie nie potrafią racjonalnie wytłumaczyć dlaczego uwzględniają tylko niektóre ciała niebieskie, pomijając natomiast nawet te, które ze względu na rozmiar i bliższą odległość od Ziemi powinny mieć większy wpływ na człowieka. Dobór ciał niebieskich uwzględnianych przez astrologów jako rzekomo mających wpływ na ludzi jest enigmatyczny i tak przykładowo analizują oni wpływ Charona (księżyc Plutona) ale pomijają kilka razy większego od Plutona i znajdujący się znacznie bliżej Ziemi – Ganimedesa (księżyc Jowisza).  

Co więcej - jakby na złość astrologii  - od roku 2006 Pluton nie jest już uznawany przez astronomów za planetę. To jednak nie zmieniło podejścia astrologów, którzy nie uznali takiej degradacji Plutona. Skoro jednak astrolodzy uwzględniają Plutona to logiczne wydawało by się więc uwzględnienie również np. odkrytej w roku 2005 – Eris, która tak jak Pluton jest tzw. planetę karłowatą. Należało by ją uwzględnić tym bardziej, że Eris jest od Plutona większa i znacznie cięższa, bywa nawet nazwana potocznie dziesiątą planetą. Ona jest jednak przez astrologów pomijana. Nie sposób odnaleźć jakiś logiczny klucz według, którego jedne ciała niebieskie są uwzględniane w horoskopach a inne nie.

Spośród tysięcy ciał niebieskich astrolodzy ograniczają się do kilku. Poniżej zestawianie tylko niektórych z podstawowych ciał niebieskich Układu Słonecznego. Te „niezauważane” przez astrologów zaznaczone są na czerwono:

 ciało niebieskie  średnica średnia odległość od Ziemi
 Słońce  1 392 000 km   149 597 887 km
 Jowisz 142 984 km 778 412 027 km
 Saturn 120 536 km 1 426 725 413 km
 Uran 51 118 km 2 870 972 220 km
 Neptun 49 528 km 4 498 252 900 km
 Ziemia 12 756 km -
 Wenus 12 104 km 149 597 887 km
 Mars 6 805 km 227 936 637 km
 Ganimedes (satelita Jowisza) 5 268 km (!) -
 Tytan (satelita Saturna) 5 150 km (!) -
 Merkury 4 879 km 149 597 887 km
 Kallisto (satelita Jowisza)  4 821 km -
 Io (satelita Jowisza)  3 643 km  -
 Księżyc (satelita Ziemi) 3 476 km 384 403 km
 Europa (satelita Jowisza) 3 122 km -
 Tryton (satelita Neptuna) 2 707 km -
 Pluton (planeta karłowata) 2302 km 5 906 376 272 km
 Titania (satelita Urana) 1 578 km -
 Rhea (satelita Saturna) 1 528 km -
 Oberon (satelita Urana) 1 522 km -
 Japet (satelita Saturna) 1 468 km -
 Charon (satelita Plutona) 1 207 km (!)  -
 Umbriel (satelita Urana) 1 169 km -
Zestawienie na podstawie: Barry Wiliams/Adam Pietrasiewicz, Astrologia - wielkie NIC, Biuletyn Sceptyczny, www.bsc.neostrada.pl

Wbrew prawom fizyki

Astrolodzy twierdzą, że planety i gwiazdy w specyficzny sposób oddziaływają na ludzi przesyłając tajemniczą energię, przy czym nie potrafią udowodnić ani sensownie wytłumaczyć swoich teorii. Oczywiście gwiazdy i planety oddziaływają ale zupełnie nie tak jak by tego chcieli astrolodzy.

Nauka potwierdza wpływ Słońca i Księżyca na życie na Ziemi. Faktem jest grawitacyjne odziaływanie Księżyca, które wywołuje (wraz ze Słońcem) pływy morskie, ale wszelkie badanie wykluczają już inne właściwości Księżyca. Ogromną role w naszym życiu odgrywa natomiast Słońce. Aktywność słoneczna ma wpływ na przebieg wielu procesów na Ziemi np. istotnie wpływa na klimat. Słońce jednak jest traktowane przez astrologie tylko jako jedna z wielu sił o porównywalnych wartościach [3] co oznacza ignorancję dla rzeczywistych proporcji – wszystkie planety razem stanowią jedynie ułamek procenta masy Słońca.  

Warto na chwilę zatrzymać się przy pływach (przypływach i odpływach) morskich powodowanych grawitacyjnym odziaływaniem Słońca i Księżyca. Pływy mają charakter cykliczny (powtarzają się co niecałe 13 godzin), a raz na dwa tygodnie przypływy są szczególnie wysokie. Ma to miejsce kiedy odziaływanie Słońca i Księżyca sumuje się (tj. gdy Ziemia, Księżyc i Słońce znajdują się w linii prostej) wówczas to Księżyc widoczny jest w pełni lub nowiu. Już w starożytności znając tą zależność można było przewidywać poziom wody w morzu. Ta korelacja zapewne przyczyniła się do doszukiwania się przez starożytnych astrologów innych związków pomiędzy tym co dzieje się na niebie a życiem na Ziemi. Pływy i fazy księżyca wydawały się twardym dowodem, który sprzyjał powstaniu starożytnej astrologii i wydawał się być jej naukowym fundamentem. Jednak proste przełożenie tego faktycznego grawitacyjnego odziaływania Słońca i Księżyca i przypisanie przeróżnych domniemanych właściwości innym ciałom niebieskim jest już poważnym nadużyciem.

Astrologia przypisuje ciałom niebieskim tajemnicze „promieniowanie” („fluid”) odziaływujące na ludzi. Mija się to jednak z naukowymi obserwacjami. Rzekomy wpływ astrologiczny na pewno nie dokonuje się przez promieniowanie kosmiczne ponieważ po pierwsze dociera ono do Ziemi ze wszystkich kierunków prawie jednakowo (prawie ponieważ jego zaburzenia powoduje pole magnetyczne Ziemi, a nie układ planet czy odległe gwiazdy). Po drugie  promieniowanie kosmiczne jest dla ludzi zabójcze ale dzięki atmosferze i pasom radiacyjnym praktycznie do nas nie dociera. Gdyby owym „promieniowaniem” miło być  promieniowanie elektromagnetyczne to ważniejsze byłyby plamy na słońcu, niż cała reszta gwiazd i planet, nikt jednak nie uwzględnia plam na słońcu w horoskopach. Co więcej promieniowanie elektromagnetyczne radarów, stacji  radiowych i telewizyjnych a nawet mikrofalówek jest niewspółmiernie większe niż odległych ciał niebieskich. Skale fizycznego odziaływania dalekich ciał niebieskich można pokazać na przykładzie lekarza przyjmującego poród, który oddziałuje na noworodka z większą  siłą grawitacyjną (siła ta zależy od wagi lekarza i położenia planety) niż planeta Mars. Mimo, że masa Marsa jest znacznie większą to lekarz znajduję się dużo bliżej dziecka.[4] Astrolodzy nie przejmuje się jednak prawami fizyki i pominą lekarza a Marsowi przypiszą istotną role w życiu dziecka.  

Ze względu na ciągły ruch planet, odległości między nimi cały czas się zmieniają. Raz są stosunkowo blisko, później znowu bardzo daleko, ale według astrologów oddziaływają na nas jednakowo bez względu na odległość. W tym odziaływaniu nie przeszkadza nawet ogromne Słońce za, które czasami „chowają” się planety. Planeta, która znalazła się po drugiej stronie Słońca według astrologów działa na nas równie mocno „nie zauważając” potężnej przeszkody.   

Wiadomo, że działanie każdego ciała jest odwrotnie proporcjonalne do kwadratu odległości, dlatego ilość energii pochodzącej z danej planety ulega w czasie nieustannie zmianom. W astrologii wbrew fizyce odległości nie mają wpływu na siłę odziaływania i nie są uwzględniane w obliczeniach astrologicznych. Nawet jeżeli teoretycznie uznalibyśmy odziaływanie planet to jego siła byłaby zmienna, co wynika z ciągłego ruchu i zmiany wzajemnych odległości. Tej zmienności, żaden horoskop nie uwzględnia.

Wykluczone jest z punktu widzenia fizyki aby planety i gwiazdy na tak wielkie kosmiczne odległości mogły jakikolwiek skutecznie oddziaływać na  życie na Ziemi.[5] Odziaływanie „astrologiczne” nie znajduje potwierdzenia w żadnym z praw fizyki opisujących zasady funkcjonowania świata.

Wiemy już czym na pewno nie jest „fluid” czyli zagadkowa astrologiczna energia. Czym w takim razie jest i jak działa owa tajemnicza energia według astrologów? Astrolodzy mają przynajmniej kilka koncepcji, które łączy mała precyzja oraz ignorowanie praw fizyki. Spośród zadziwiających własności „fluidu” można wymienić błyskawiczne (nieporównanie szybsze od światła) docieranie rzekomej energii do Ziemi. Tajemnicza energia powinna docierać z różnych planet na Ziemie - niezależnie od różnicy odległości - w tym samym momencie. Poza tym energii astrologicznej o dziwo nie zakłócają żadne przeszkody przez, które przenika bez strat. Wygląda więc na to, że „fluidy” mają więcej wspólnego z magią niż z fizyką i dlatego nie muszą respektować praw natury.

Jeśli astrologia działa w sposób magiczny nie przejmując się fizycznymi ograniczeniami to tym bardziej nie ma powodu aby ograniczać ilość uwzględnianych w horoskopach ciał niebieskich, skoro miliardy z nich (niezależnie od odległości i innych czynników) "magicznym" sposobem na nas wpływają. Powracające pytanie o przyczyny ignorowania większości ciał niebieskie jest dla astrologów wysoce niewygodne. 

W zamierzchłej przeszłości, kiedy ludzie mogli korzystać tylko z prymitywnych metod badań przyrodniczych, akceptowano hipotezy, które dzisiaj przy obecnym stanie wiedzy są już nie do przyjęcia. Rozwój nauki i techniki dokonał przełomu w zakresie rozumienia budowy wszechświata, astrologia zatrzymała się jednak w miejscu na swoich starożytnych pozycjach. To co może usprawiedliwiać starożytnych magów-astrologów nie zdających sobie sprawy z rzeczywistego kształtu kosmosu oraz nie znających praw fizyki, w obliczu dzisiejszej wiedzy jest już nie do obrony. 

Astrolodzy jako źródło domniemanych „fluidów” wskazują poza planetami Układu Słonecznego również znaki Zodiaku. Szczególnie trudno jednak uznać, że znaki Zodiaku mogą emanować jakąkolwiek energią, ponieważ są tworem czysto teoretycznym i po prostu materialnie nie istnieją – o czym poniżej.

Fikcyjny Zodiak

Gwiazdozbiory zawdzięczmy wyobraźni człowieka, który przed wiekami połączył gwiazdy tworząc do dziś znane konstelacje. Dla obserwatorów istotne były przede wszystkim gwiazdozbiory, które znajdowały się na ekliptyce – czyli pasie nieba po którym w ciągu roku porusza się (pozornie) Słońce obserwowane z Ziemi – to tzw. gwiazdozbiory zodiakalne.

Z astronomicznego (naukowego) punktu widzenia Zodiak to okres w którym Słońce przebywa w danym gwiazdozbiorze (wejście i wyjście w granice gwiazdozbioru). Przy czym gwiazdozbiory mają różne rozmiary i dlatego Słońce znajduje się w każdym gwiazdozbiorze od kilku do kilkudziesięciu dni. Przez gwiazdozbiór Skorpiona Słońce przechodzi tylko przez 6 dni, a przez Panny aż 42 dni. Astrologia dzieli jednak rok na 12 równych okresów. Co więcej faktycznie widocznych gwiazdozbiorów w płaszczyźnie ekliptyki jest nie 12 a 13 – pomijany jest gwiazdozbiór Wężownika, choć Słońce przebywa w nim dłużej niż w Skorpionie.

Można powiedzieć, że rozejście astronomii i astrologii rozpoczęło się już około dwóch tysiące lat temu. W czasach starożytnych astrologów, kiedy Ptolemeusz w II wieku naszej ery spisał zasady astrologii, gwiazdozbiory pokrywały się jeszcze ze znakami zodiaku. Z upływem czasu jednak zgodność ta przestała istnieć! Ustalona w starożytności pozycja znaków zodiaku uległa znacznemu przesunięciu względem gwiazdozbiorów. Stało się to za sprawą zjawiska precesji. Ruch obrotowy Ziemi  wokół własnej osi, nachylonej do płaszczyzny orbity (przypomina wirowanie bąka - dziecięcej zabawki) kreśli powoli kształt stożka. W ten sposób pełen krąg Ziemia zatacza co 25 840 lat. Oznacza to, że w efekcie precesji od czasów Ptolemeusza pozycja znaków zodiaku przesunęła się w przybliżeniu o 1/12 koła, a więc o wartość jednego znaku. Dlatego osoby urodzone przykładowo na początku czerwca uważają się za Bliźnięta, choć Słońce w tym czasie znajduję się na tle konstelacji Byka.

Jeżeli więc ktoś wierzy, że to właśnie gwiazdy „działają”, kształtują osobowość i mają wpływ na jego życie to zwraca uwagę na niewłaściwy horoskop:

gwiazdozbiór  astronomia  astrologia 
 baran  18.IV-13.V  21.III-20.IV
 byk  13.V-21.VI  20.IV-21.V
 bliźnięta  21.VI-20.VII  21.V-21.VI
 rak  20.VII-10.VIII  21.VI-23.VII
 lew  10.VIII-16.IX  23.VII-23.VIII
 panna  16.IX-30.X  23.VIII-23.IX
 waga  30.X-23.XI  23.IX-23.X
 skorpion  23.XI-29.XI  23.X-22.XI
 wężownik  29.XI-17.XII  -
 strzelec 17.XII-20.I 22.XI-21.XII
 koziorożec 20.I-16.II 22.XII-19.I
 wodnik 16.II-11.III 20.I-19.II
 ryby 11.III-18.IV 19.II-21.III
Granice (daty) obwiązujące w 2011 roku.

Co na to współcześni astrolodzy? Astrolodzy (z wyjątkami o których później) nie zdecydowali się jednak na uwzględnienie precesji. Zamiast tego „oderwali” Zodiak od gwiazd i odziaływanie przypisywane „dawniej realnym gwiazdozbiorom zodiakalnym, przenieśli na papierowe znaki zodiaku"[6]. Oznacza to, że obecnie znaki Zodiaku wypadają nie w swoich pierwotnych gwiazdozbiorach i tym samym nie próbują już nawet udawać, że mają coś wspólnego z tym co rzeczywiście dziej się na niebie. Nie powinno to już dziwić, ponieważ jak widać astrologia swobodnie dopasowuje sobie rzeczywistość według swojego „widzi mi się”. 

Astrolodzy próbują się bronić, twierdząc , że „(…) astrologia w ogóle nie bierze (i nigdy nie brała) pod uwagę gwiazdozbiorów, lecz Zodiak, a to są zupełnie różne rzeczy. Gwiazdozbiory podlegają precesji, a Zodiak nie! (…) Zodiaku nie da się zobaczyć na niebie, nawet przy użyciu najpotężniejszych teleskopów, ponieważ nie składa się on z żadnych kosmicznych obiektów, takich jak np. gwiazdy czy gwiazdozbiory. Jest to twór czysto teoretyczny i całkowicie sztuczny, lub jak kto woli symboliczny.”[7] To naprawdę słowa astrologa, napisane w obronie astrologii, używającego argumentów znakomicie świadczących przeciw astrologii. Krytyk astrologii mógłby powiedzieć dokładnie to samo – z małym tylko wyjątkiem. Mianowicie nie prawdą jest, że astrologia „nigdy nie brała pod uwagę gwiazdozbiorów” ponieważ zanim wymyślono Zodiak (po to aby uprościć system wyliczania pozycji planet) do tworzenia horoskopów używano właśnie gwiazdozbiorów.[8]   

Warto teraz jeszcze na chwilę wrócić do poruszanej wcześniej kwestii rzekomego odziaływania przez ciała niebieskie tajemniczą energią. Skoro teraz już wiemy, że znaki zodiaku w sposób fizyczny nie istnieją to absurdem jest aby umowne odcinki ekliptyki – czym właśnie są znaki zodiaku - nie mające nic wspólnego z gwiazdozbiorami, mogły czymkolwiek promieniować.  

Argument, że we współczesnej astrologii znaki Zodiaku nie mają nic wspólnego z gwiazdozbiorami, świadczy tylko na niekorzyść astrologii ponieważ oznaczą powoływanie się na oderwany od rzeczywistości, ustalony umownie i arbitralnie Zodiak. Skoro jednak bzdurą jest już opieranie się na gwiazdozbiorach, których kształty są tylko efektem ludzkiej wyobraźni, to czym jest  bazowanie na fikcyjnym Zodiaku? Bzdurą do kwadratu! W astrologii poziom absurdu nie ma granic.   

Groteskowość całej sytuacji ze znakami Zodiaku potęgują jeszcze istniejące sprzeczne systemy astrologiczne i tak w astrologii wedyjskich (pochodzącej z Indii i tam głównie praktykowanej) stosuje się tzw. „Zodiak gwiazdowy”, który jednak uwzględnia precesje czyli rzeczywistą pozycję. Oczywiście obie astrologie czyli znana nam zachodnia i wedyjska obstają twardo przy swoich Zodiakach i niewzruszenie przekonują o swojej skuteczności. 

***

Poruszone tu kwestię nie wyczerpują zarzutów nauki wobec astrologii. Nauka zdecydowanie odrzuca możliwość wpływania gwiazd i planet na życie ludzi i kształtowanie ich charakterów jak również jakąkolwiek korelację. Astrologia odrzuca naukę i odwołuje się do tradycji. Ostatecznie już nawet sami astrolodzy pytani o precesję twierdzą, że cechy czy los człowieka nie zależą od tego na tle jakich gwiazd rzeczywiście było Słońce, ale wynika z położenia w wydumanym, sztucznym zodiaku. Zamiast fizyki, matematyki i astronomii, mamy więc magię i okultyzm.

Charls Strohmer, który sam przez blisko osiem lat praktykował astrologię pisze „Jej podręczniki  o pewnych sprawach milczą; literatura astrologiczna nie jest pod tym względem łaskawa dla swych adeptów. Może niektórych zaskoczyć, że pewne podstawowe fakty dotyczące astrologii są w jej podręcznikach bądź w ogóle pominięte, bądź dobrze ukryte (…)"[9]

Stosowany przez astrologię zabieg polegający na używaniu pseudonaukowego słownictwa, który sprawia wrażenie związku z prawdziwą nauką oraz naginanie faktów astronomicznych i mieszanie ich z fantazją oraz intuicją służy w rzeczywistości manipulacji. Kiedy zdejmujemy pseudonaukową maskę okazuje się, że astrologia jest tym samym co wróżenie z kart tarota, numerologia, chiromancja czy brzmiące wręcz grotesko ale stosowane na prawdę takie techniki jak wróżenie z fusów, zwierzęcych wnętrzności i szklanej kuli.      

Astrologia stwarza pozory naukowości opartej na rzeczywistych planetach i gwiazdach. W interpretacji horoskopów nie opiera się jednak na fizycznym właściwościach planet oraz ich fizycznym odziaływaniu, ale odwołuje się do starożytnych bogów, ich cech i wyobrażeń zapisanych w rzymskiej i greckiej mitologii.         

 

Przypisy:
1) A. Wronka, Przesądy i horoskopyhttp://sercanie.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=811&Itemid=673 , 01.07.2015.
2) J. Olszewski, Oblicza astrologii, Toruń 1999, s.26.
3) Tamże s.33.
4) A. K. Wróblewski, Prawda i mity w fizyce, Warszawa 1987, s. 121.
5) M. Abramowicz, O układaniu horoskopów, astrologii... i nie tylkohttp://www.wiw.pl/delta/o_ukladaniu.asp , 01.07.2015.
6) J. Włodarczyk, Dzieje zodiaku, "Wiedza i Życie", 1990, nr 4, str. 49
7) M. Sobolewska, Czym jest astrologia, a czym astronomia?http://www.astro.eco.pl/astronomia.html , 01.07.2015.
8) J. Włodarczyk, Zodiak, http://www.wiw.pl/astronomia/a-zodiak.asp , 01.07.2015.
9) C. Strohmer, Czego nie powie ci horoskop, Warszawa 1993, s.7-8.

 


Teorie astrologiczne z łatwością są obalane, podejście rozumowe kłuci się jednak z doświadczeniem wielu osób. Mimo fałszywych danych wyjściowych, używania zmyślonych tworów a nawet błędów obliczeniowych w niewytłumaczalny sposób otrzymane horoskopy potrafią się sprawdzać. Jak to możliwe dowiesz się m.in. tutaj: „Naukowo opracowany horoskop …i „A mnie się sprawdza”.