Docierając do źródła - czyli czego nie powie ci wróżka

Sukcesy wróżbitów można tłumaczyć sprawdzaniem się przepowiedni na zasadzie czystego przypadku lub też znajomością i wykorzystaniem trików psychologicznych, sprytem, sugestią oraz intuicją. W ten sposób wyjaśnić możemy znaczą część uznanych za trafne wróżb. W przypadku jednak bardzo konkretnych i precyzyjnych przejawów wróżenia – takie uzasadnienie już nie wystarczy.

Czyli czego nie powie ci wróżka?

Techniki wróżbiarskie odwołują się do istniejących elementów fizycznych: kat tarota, stosowanego w astrologii kosmogramu, linii dłoni (chiromancja), run i wielu innych. Wróżbita „zdaje się odczytywać informacje zapisane tajemniczym alfabetem” [1] w rozłożonych kartach, wykresie horoskopu czy układzie linii na dłoni. Mamy tu pewien pozór racjonalności, wiedza o nas ma rzekomo wynikać z czegoś, konkretnego i namacalnego.

W poszukiwaniu rozumu

Czytanie „tajemniczego alfabetu” przychodzi wróżbitom zadziwiająco łatwo. Talia kart tarota składa się z 78 kart, które mogą być rozkładane w różnych układach, a najprostszy składa się z trzech kart. Ponieważ należy uwzględniać „wpływ” sąsiednich kart, oznacza to, że trzeba analizować cały układ trzech kart a nie każdą z osobna. Kombinacja 3 kart ze zbioru 78 kart daje 76076 możliwości. To jeszcze nie wszystko ponieważ nie uwzględniliśmy kolejności, a każdy zestaw 3 kart można ułożyć na 6 sposobów. Oznacza to ponad 456 tysięcy (!) możliwości ułożenia najprostszego układu złożonego tylko z 3 kart tarota. Znajomość znaczeń 78 kat to zdecydowanie za mało, bo ważne są relacje między kartami. Nie ma oczywiście podręcznika, który wyjaśnia wszystkie warianty układów kart, nie mówiąc już o rzetelnej weryfikacji prawdziwości wróżb przypisanych każdej kombinacji. Trudno wiec uznać, że to wiedza na temat układów kart może być prawdziwym źródłem informacji o kliencie.

Jeszcze więcej komplikacji mamy w astrologii ponieważ należy uwzględnić osiem planet oraz Słońce i Księżyc, które mogą występować w każdej konfiguracji w 12 znakach zodiaku, do tego mamy 12 domów horoskopowych oraz innych elementów i współzależności między nimi. Wydobywanie najistotniejszych elementów z tak ogromnej masy informacji ma więcej wspólnego z intuicją niż analitycznym myśleniem opartym na wiedzy. Jednak nawet tłumaczenie przypadków precyzyjnego odczytywania informacji, mglistym pojęciem intuicji - które rozumiemy potocznie jako mało konkretne przeczucie - nie można uznać za zadowalające.

Żaden człowiek nie jest w stanie ogarnąć tak ogromnej liczby możliwych kombinacji na zasadzie szczegółowej, racjonalnej i rzetelnej analizy danych. Wsparcie tu techniką komputerową - idealną do analizy wielkiej liczby danych - przynosi jednak co najwyżej zestaw ogólników. Wróżka czy „astrolog, pochłonięty drobiazgowym analizowaniem niesłychanie ulotnych zależności, rzekomo występujących pomiędzy planetami, stwarza pozory, jakoby właśnie tam znalazł wiedzę, umożliwiającą mu przewidywanie zachowań klienta. Gdyby tak było, to do interpretacji danych horoskopu powinien wystarczyć komputer”[2] - pisze były astrolog Jarosław Olszewski. Metody analityczne i komputer jednak nie wystarczają - zauważają to nawet zwolennicy astrologii. Okazuje się, że o sukcesie przepowiedni przesądzają „szczególne natchnienia”- które są najważniejszym źródłem wiedzy. Odsłanianie „tajemnic przeznaczenia” wymaga od astrologa tak jak od każdego innego wróżbity specjalnych zdolności lub zabiegów pozwalających uzyskać inny „stan świadomości”. Ostatecznie „dobra” wróżka okazuje się nie do zastąpienia przez maszynę.

Jak zauważył ks. Andrzej Zwoliński, wróżbici „jednego dnia czytają je [karty] z łatwością i dokładnie, a kiedy indziej zaś mają z tym duże trudności. Jest to wyraźny znak, że nie same karty i instrukcja korzystania z nich decydują o umiejętności wróżenia (…).” [3]

Są również prostsze techniki, które przez swoją prostotę jeszcze bardziej wymykają się racjonalnej ocenie. Wahadełko (radiestezja) nie wymaga specjalnych umiejętności, a potrafi odpowiadać na pytanie: „tak” lub „nie”. Zadziwiające jest już samo wprawianie się w ruch wahadełka w reakcji na postawione pytanie. Prawidłowe odpowiedzi na temat przeszłości (nie przyszłości) i stanu obecnego mogą również zadziwić. Co jednak niektórych może zmartwić, odpowiedzi dotyczące przyszłości mają więcej wspólnego z loterią niż z rzeczywistością. Wielką niewidomą jest mechanizm działania wahadełka oraz pytanie: kto tu właściwie udziela odpowiedzi?

Intuicja?

Praktykujący w przeszłości astrologię Kazimierz Urbańczyk przyznaje: „nawet w astrologii horoskopowej jest "coś", ale niekoniecznie dlatego, że sama astrologia jest prawdziwa, horoskopy, jakich wiele opracowałem, interpretowane sztywno wg. podręcznika zgadzają mi się słabiej niż interpretowane chaotycznie, na intuicję, różne podręczniki astrologii są zresztą wzajemnie sprzeczne (…). A jednak niektórzy astrolodzy potrafią na podstawie horoskopu powiedzieć zdumiewająco trafne rzeczy o kliencie. Sam sporządziłem koło setki horoskopów dla znajomych i nieznajomych i wielekroć byłem zdumiony ich trafnymi rezultatami. Kiedyś jednak na kursie astrologicznym dałem uczestnikom jeden z horoskopów, które zinterpretowałem tak trafnie. I co się okazało, prawie wszyscy zinterpretowali inaczej niż ja, błędnie, a wszyscy w zbliżony sposób. Zastanawiałem się potem, czemu ja nie poszedłem tym schematem, co oni? Nie widzę innego wyjaśnienia, niż poprzez efekty paranormalne.”[4]

Jarosław Olszewski zwraca uwagę na „wyraźny brak związku osiąganych wyników ze znajomością kosmicznego alfabetu”. Czynnikiem decydującym o sukcesie jest tu nie wiedza teoretyczna ale jasnowidzenie. Dlatego „udaje im się niekiedy przewidzieć jakieś konkretne przyszłe wydarzenia w sposób niezależny od poziomu swego wykształcenia. (…) Najbardziej spektakularne sukcesy w tej dziedzinie osiągają bowiem wyłącznie ludzie obdarzeni umiejętnością jasnowidzenia, którzy tak naprawdę nie potrzebują żadnych wyliczeń, gdyż swą wiedzę zdobywają jakąś kontrowersyjną drogą, pomijającą zmysły. (…) Pozycje planet wydają się zupełnie nieistotne i pełnią tu jedynie rolę środka inicjującego pewne specyficzne stany umysłu astrologa.(…) Podobnymi rezultatami mogą się pochwalić osoby, korzystające z innych środków, wyzwalających odmienne stany świadomości, takich jak karty, linie papilarne dłoni, wróżenie z fusów, czy koncentrowanie uwagi na szklanej kuli.”[5]

Osoby poważnie zaangażowane we wróżbiarstwo przyznają jednak, że najistotniejsze informacje o kliencie zdobywane są w chwilach autentycznego jasnowidzenia, a karty czy planety stanowią swego rodzaju pretekst, którego celem jest skupienie i zatrzymanie uwagi klienta. [6]    

Techniki i akcesoria wróżbiarskie nie są niezbędne do osiągnięcia stanu jasnowidzenia, ale pozwalają odwrócić uwagę od prawdziwego źródła informacji. Dlatego często przypowiednie przyszłości wydaje się wymagać „włączenia” poprzez odpowiednie zabiegi, rytuały, kontakty z narzędziami, które wzbudzą odpowiedni stan. Mogą być to: rysunek linii dłoni, widok tęczówki oka, fotografia osoby, rozłożony tarot, horoskop, różdżka, wahadło itd. są to przedmioty służące koncentracji, punkty skupienia. Wróżbita starając się wprowadzić w stan jasnowidzenia za pomocą takich przedmiotów i różnych technik, otwiera się na działanie nieznanych bytów. Jednocześnie zakładając - w sposób nieuzasadniony i naiwny - że byty te są przyjazne.

Wróżki same często relacjonują, że w trakcie przepowiadania przyszłości nie są świadome co mówią, mogą również niczego nie pamiętać. Tak jakby nieznana siła przejęła kontrole nad ciałem wróżącego. W tym czasie klient zupełnie niczego nie zauważa.
Dla przykładu zilustrujmy to komentarzem, który pojawił się pod artykułem Rafała Garbarczyka "Dlaczego wróżbici wiedzą aż tak wiele?":    

nieświadoma wrożka

Ukryte źródło

W sposób naukowy nie udaje się ustalić co kryje się za zdolnościami jasnowidzenia. To czego nauka nie jest w stanie ogarnąć to sfera duchowości. W tym obszarze możemy szukać wytłumaczenia sytuacji, które robią wrażenie nawet na największych sceptykach czyniąc ich ostatecznie bezradnymi. Nie jesteśmy jednak skazani na błądzenie w ciemnościach ponieważ obszar ten objaśnia nam Pismo Święte.

Już zdrowy rozsądek powinien podpowiadać nam, że ufanie nieznanym, tajemniczym siłom, które stoją za wróżbitą i kierowanie się ich radami jest niebezpieczne. Jeżeli jednak zdrowy rozsądek nas nie powstrzymuje, pamiętajmy o bardzo wyraźnych i wielokrotnie powtórzonych przestrogach i zakazie praktyk wróżbiarskich zawartym w Piśmie Świętym. Jednoznacznie źródło mocy wróżbitów wskazuje fragment Dziejów Apostolskich:

 Kiedyśmy szli na miejsce modlitwy, zabiegła nam drogę jakaś niewolnica, opętana przez ducha, który wróżył. Przynosiła ona duży dochód swym panom. Ona to, biegnąc za Pawłem i za nami wołała: «Ci ludzie są sługami Boga Najwyższego, oni wam głoszą drogę zbawienia». Czyniła to przez wiele dni, aż Paweł mając dość tego, odwrócił się i powiedział do ducha: «Rozkazuję ci w imię Jezusa Chrystusa, abyś z niej wyszedł». I w tejże chwili wyszedł. Gdy panowie jej spostrzegli, że przepadła nadzieja ich zysku, pochwycili Pawła i Sylasa, zawlekli na rynek przed władzę, stawili przed pretorami i powiedzieli: «Ci ludzie sieją niepokój w naszym mieście. Są Żydami i głoszą obyczaje, których my, Rzymianie, nie możemy przyjmować ani stosować się do nich». (Dz 16, 16-21)

Widzimy tu ewidentnie, że nadprzyrodzone umiejętności jasnowidzenia wynikają z ingerencji demonicznej. Wróżbiarstwo bez współdziałania duchów jest pozbawione mocy. Potwierdzają to liczne świadectwa osób, które po prawdziwym nawróceniu utraciły zdolności paranormalne.        

Opisana wróżąca niewolnica przynosiła „duży dochód sowim panom” co oznacza, że trafność jej wróżb przyciągała klientów. Jednak za tymi zadziwiająco celnymi wróżbami nie stał naturalna zdolność ale natchnienie demona. Po jego wrzuceniu, kobieta od razu utraciła możliwość trafnego przepowiadania przyszłości, tak że „panowie jej spostrzegli, że przepadła nadzieja ich zysku”. Do dziś nic się nie zmieniło i wróżbiarstwo wciąż przynosi zyski. Uważajmy jednak nawet jeśli by ktoś chciał nam powróżyć nie biorąc za to pieniędzy, bo każde wróżenie jest groźne. Zły duch nigdy nie „pomaga” za darmo.

Ks. Aleksander Posacki przestrzega: „Przepowiadanie przyszłości nie jest zjawiskiem naturalnym czy neutralnym, co jednak powszechnie i mylnie się głosi. Zwykle (…) sugeruje się, że wróżbiarstwo jest zjawiskiem naturalnym (nazywanym często jasnowidzeniem), gdyż jest częścią "ludzkiego potencjału", który rzekomo można, a nawet należy rozwijać (na ten argument powołują się współcześni wróżbici).”[7] Utrata zdolności wróżenia po przeprowadzonym egzorcyzmie świadczy, że wszelkie formy jasnowidzenia nie są naturalnym talentem i nie pochodzą od Boga.

Zabawa z ogniem

Spośród wszystkich technik wróżbiarskich nawet astrologia siląca się na pseudo-racjonalizm, okazuje się pozbawiona jakichkolwiek naukowych (racjonalnych) podstaw. Przypadki zadziwiająco trafnych, znajdujących odzwierciedlenie w rzeczywistości przekazów nie można tłumaczyć prawdziwością reguł astrologicznych (wewnętrznie sprzecznych, niedorzecznych, a ponadto nagminni łamanych) ale efektami paranormalnymi i siłami okultystycznymi. Siły te wolą być ukryte, a znając ich prawdziwą naturę, nie powinna dziwić ich chęć maskowania się i stwarzanie pozorów dobra.

Św. Tomasz z Akwinu pisze:

(...) wszelkie wróżenie posługuje się jakąś radą i mocą szatańską do poznania przyszłych wydarzeń. Niekiedy wróżbici wzywają tej pomocy wyraźnie, niekiedy zaś demony w sposób ukryty wpływają na poznanie rzeczy przyszłych nieznanych ludziom, im zaś znanych w sposób, który omówiliśmy gdzie indziej. [8]

W niektórych wypadkach wróżbici odwołują się bezpośrednio do istot demonicznych. Zwykle jednak nie mają tej świadomości lub jest ona wypierana i jako źródło swej wiedzy wskazują duchy przewodników, kosmiczne energię itp. Zwłaszcza astrolodzy poruszający się w oparach racjonalności mogą tu protestować, powołując się na precyzyjnie wyznaczony horoskop. To wszystko jednak ostatecznie nie ma znaczenia. Niezależnie od intencji wróżka czy inny jasnowidz - świadomie bądź nie - zawsze zwraca się do złego ducha. Jeżeli pożyczymy pieniądze od gangstera to nie ma znaczenia czy wiedzieliśmy od kogo pożyczmy. Gangster zażąda zwrotu swojej „inwestycji” i to na swoich warunkach. Cena za wróżbę też będzie ostatecznie inna niż ta, którą podała wróżka.  

Iluzją adeptów wszelakich praktyk ezoterycznych jest przekonanie o możliwości panowania nad światem duchowym.  Szatan chętnie odpowiada na wezwanie jednak tylko z pychy człowieka wynika przekonanie, że można kontrolować działanie mrocznych sił. J.B. Russell pisze: „(…) każdy czarownik wywołujący duchy przywołuje sługi Szatana. Chrześcijaństwo uściśliło ten argument. Dobre duchy, takie jak anioły czy święci, nie mogą być przywołane, można było je jedynie błagać o przybycie (prośba). (...) Natomiast duchy, które czarownik przywołuje (nakaz), to złe duchy. Moc Diabła jest tak olbrzymia, że każdy, kto w swej głupocie stara się kontrolować jego sługi, sam staje się wkrótce marionetką w jego ręku.”[9]

Należy widzieć, że nawet zakamuflowane i nieświadome kontakty z demonami są groźne i to zarówno dla wróżącego jak i dla osoby, której się wróży. Wróżenie jest zaproszeniem szatana do swojego życia i nie tu ma znaczenia świadomość tego czynu. Świadectwa egzorcystów i osób – zaangażowanych w różne praktyki wróżbiarskie - przez nich uwolnionych wskazują, że przeważnie początkowo nie miały one świadomości z czym mają do czynienia.

Wróżbiarstwo w najlepszym wypadku jest zwykłym naciąganiem ludzi, opartym na znajomości psychologii i mówieniem im rzeczy, które chcą usłyszeć. Jednak zajmowanie się wróżbiarstwem nawet dla zabawy może zaowocować rozwinięciem się zdolności paranormalnych, do których należy znajomość rzeczy ukrytych. Źródłem tych nadprzyrodzonych zdolności jest zły duch, a wróżbita staje się jego narzędziem.

Oczywiście człowiek (poprzez naturalne zdolności) ani nawet szatan (ukrywający się pod różnymi technikami) „sam z siebie nie jest w stanie poznać przyszłości, która należy w całości do Boga” [10]. Wróżenie jest więc tylko próbą jej odgadywania (wyciąganie wniosków z dostępnych informacji) lub co najwyżej próbą wpływania na przyszłość poprze podsuwanie "szatańskich scenariuszy".

Powinniśmy zadać sobie pytanie: czy czerpiemy z dobrego źródła? Pan Jezus przy studni powiedział Samarytance „O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi (…) prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej” (J 4,10). A Ty czy chcesz pić ze źródła Jezusa Chrystusa, czy ze źródła demonów?

 

Przypisy:
1) J. Olszewski, Pułapka fałszywej nadziei, Poznań 1996, s.14.
2) J. Olszewski, Oblicza astrologii, Toruń 1999, s.94-95.
3) A. Zwoliński, Astrologia, wróżby, jasnowidzenie i wywoływanie duchów, Kraków 2008 s.61-62.
4) K. Urbańczyk, Astrologia a wiara katolickahttp://www.kazeku.pl/astro/akat.html, 03.07.2015.
5) J. Olszewski, Oblicza astrologii, Toruń 1999, s.94-95.
6) J. Olszewski, Pułapka fałszywej nadziei, Poznań 1996, s.14.
7) A. Posacki SJ, Mediumizm jako antyreligia, http://www.effatha.org.pl/zagrozenia/mediumizm.htm, 08.07.2015.
8) św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, tłum. F. Bednarski OP, q. 94, a. 3.
9) J.B. Russell, Krótka historia czarownictwa, Wrocław 2003, s.40.
10) A. Posacki SJ, Wróżbici niszczą ducha wiary, http://www.piotrskarga.pl/ps,977,3,0,1,I,informacje.html, 08.07.2015. 

 

"Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła."

(1 Tes. 5, 21-22)